1. Całokształt materiału dowodowego

Ostatnimi czasy wielokrotnie wyrażany jest pogląd, zgodnie z którym dowód z dokumentu jest więcej wart od dowodów osobowych, a w szczególności od dowodu z zeznań świadków.

Dla pełnego obrazu prawie zawsze konieczne jest jednak przeprowadzenie poszczególnych dowodów, w tym przesłuchanie świadków i stron, nie zaś wyłącznie opieranie się na dowodach na piśmie.

 

Zgadzam się, że „jeżeli okaże się, że strony różnie rozumiały treść złożonego oświadczenia woli, to za prawnie wiążące – zgodnie z kombinowaną metodą wykładni – należy uznać znaczenie oświadczenia woli ustalone według wzorca obiektywnego. Oznacza to, że przy wykładni oświadczenia woli należy – poza kontekstem językowym – brać pod uwagę także okoliczności złożenia oświadczenia woli, czyli tzw. kontekst sytuacyjny. Obejmuje to nie tylko przebieg negocjacji, ale także zachowanie stron w trakcie realizacji stosunku prawnego oraz jego zakończeniu.” (tak Sąd Apelacyjny w Gdańsku w wyroku z dnia z dnia 9 kwietnia 2019 r. (V ACa 41/18, LEX nr 2698115).

 

Oczywiście zgodnie z wykładnią językową to, jak strony rozumiały poszczególne postanowienia umowne w trakcie jej wykonywania, wynikać będzie nie z zeznań czy wyjaśnień, ale w dużym stopniu z dokumentów. No i obecnie jako dokument rozumiemy praktycznie każdy zapis, czy to na papierze, czy w dowolnej formie elektronicznej (mail, sms, chat itd.).

Paradoksalnie jednak – w mojej ocenie – tym większe znaczenie będą miały zeznania świadków w sytuacji, gdy zajdzie sprzeczność w rozumieniu krótkich, nieprecyzyjnych komunikatów. Wyłącznie na wykładni językowej niezmiernie rzadko można bowiem poprzestać. Nie da się przecież wszystkiego wytłumaczyć wyłącznie za pomocą dokumentów i smsów.

 

  1. Zasada bezpośredniości

Kolejnym ważnym aspektem jest realizacja zasady bezpośredniości. W mojej ocenie wynaturzona w procesie karnym, jednak w procesie cywilnym nie zatraciła swojego podstawowego waloru. Mianowicie służy ona przecież temu, żeby sąd, który ma następnie rozstrzygnąć sprawę, miał tak szeroki ogląd wydarzeń, na ile to możliwe.

Pogląd o wyższości dowodów z dokumentów nie stoi, co jasne, w sprzeczności z realizacją tej zasady. Stanowi jednak przejaw pewnej koncepcji procesu, z którą nie mogę się zgodzić.

 

Pochodną tego myślenia jest wprowadzenie możliwości złożenia zeznań przez świadka na piśmie. W myśl bowiem art. 271(1) zd. 1 k.p.c.

świadek składa zeznanie na piśmie, jeżeli sąd tak postanowi.

Wydaje się, że jedną z takich sytuacji, kiedy łatwiej będzie wezwać świadka do złożenia zeznań na piśmie, będzie ta określona jako przesłanka do przeprowadzenia dowodu przez sąd wezwany. Zatem wtedy, gdy zachodzi wzgląd na poważne niedogodności lub niewspółmierność kosztów w stosunku do przedmiotu sporu.

Przyznam, że niejednokrotnie korzystałem na braku aktywności moich przeciwników procesowych, którzy z jakichś przyczyn nie dojeżdżali na przesłuchania w odległej miejscowości.

Pomimo tego, że sąd wezwany ma w zakresie zleconego im postępowania dowodowego prawa przewodniczącego i prawa sądu orzekającego (art. 239 zd. 1 k.p.c.), to jednak jego możliwości kontroli przesłuchania z racji nieznajomości sprawy, są faktycznie mocno ograniczone.

Sądy często też to dobrze czują, tracą bowiem w pewnym istotnym zakresie kontrolę nad procesem, w szczególności nad ważnym elementem postępowania dowodowego. (Niezależnie od innych, pozamerytorycznych korzyści wysłania sprawy do sądu wezwanego, o których tutaj nie wspomnę.)

 

Skoro takie ryzyka pojawiają się na posiedzeniu wyznaczonym przed sądem wezwanym, to jak będzie wyglądało spisywanie zeznań przez świadka? To pytanie zostawię bez odpowiedzi.

Dlatego też w mojej ocenie odejście od zasady bezpośredniości należy traktować jako zupełnie wyjątkową możliwość, uzasadnioną szczególnymi okolicznościami.

 

Na marginesie dodam, że w mojej ocenie nie ulega wątpliwości możliwość dodatkowego przesłuchania świadka na sali rozpraw. 

Pozorna moim zdaniem jest możliwość dokonania przez sąd swoistej „selekcji” świadków w tym sensie: kogo wezwać na salę rozpraw, a kogo nie trzeba. Obawiam się, że strony będą miały tu pole do popisu i wpłyną na konieczność tego „dosłuchania”. Będzie to zatem kolejny element polemiki z sądem na temat zakresu postępowania dowodowego.

 

Czy nie doszło zatem do pewnego nieporozumienia? Ponieważ mamy do czynienia z wielkimi, strukturalnymi i politycznymi problemami w wymiarze sprawiedliwości. I nikt do tej pory nie potrafił (i ta nowela nic tu nie zmienia) doprowadzić do realnego rozdzielenia spraw drobnych od pozostałych. Podjęto zatem kolejną (od 30 lat) próbę rozwiązania tychże problemów w taki oto sposób: „przyspieszmy w końcu ten proces, nie przesłuchujmy świadków, odczytajmy maile i dokumenty i wszystko powinno być jasne i proste”. To w mojej ocenie błędna droga.

 

  1. Postępowanie gospodarcze

Konsekwencje uznania wyższości dowodów pisemnych nad dowodami osobowymi widoczne są najbardziej w odrębnym postępowaniu gospodarczym.

O ile w postępowaniu zwykłym sąd ma swobodę do decydowania o zakresie postępowania dowodowego, o tyle w postępowaniu gospodarczym, dowody osobowe zostały właściwie wyłączone.

 

Dla wykazania tej tezy musimy najpierw dokonać analizy następujących przepisów:

– po pierwsze przepisu, który wprowadza subsydiarność dowodu z zeznań świadków, to jest art. 458(10) k.p.c., zatem:

„Dowód z zeznań świadków sąd może dopuścić jedynie wtedy, gdy po wyczerpaniu innych środków dowodowych lub w ich braku pozostały niewyjaśnione fakty istotne dla rozstrzygnięcia sprawy.”

– następnie przepisu art. 299 k.p.c., który dotyczy przesłuchania stron, a który znajduje zastosowanie w odrębnym postępowaniu na mocy art. 13 § 2 k.p.c., zatem:

„Jeżeli po wyczerpaniu środków dowodowych lub w ich braku pozostały niewyjaśnione fakty istotne dla rozstrzygnięcia sprawy, sąd dla wyjaśnienia tych faktów może dopuścić dowód z przesłuchania stron.”

Ponieważ przesłanki dopuszczenia dowodu z zeznań świadków zostały ukształtowane identycznie, jak w przypadku przesłuchania stron, można się tu posiłkować utrwalonym orzecznictwem, zgodnie z którym „„dowód z przesłuchania stron jest dowodem posiłkowym, dopuszczalnym tylko wtedy, gdy nie można istotnych dla sprawy okoliczności wyjaśnić innymi dowodami, a w szczególności dowodami z dokumentów i zeznaniami świadków. W sytuacji, gdy wszystkie istotne dla sprawy okoliczności zostały wyjaśnione, to prowadzenie przez sąd dowodu z zeznań jest zbędne, a nawet niedopuszczalne.” (tak wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 18 stycznia 2019 r., I ACa 261/18, LEX nr 2637800).

 

Jednak nie jest to takie proste, bo w postępowaniu gospodarczym dochodzi jeszcze jedna przeszkoda – mianowicie unormowanie zawarte w art. 458(11) k.p.c., zgodnie z którym:

„Czynność strony, w szczególności oświadczenie woli lub wiedzy, z którą prawo łączy nabycie, utratę lub zmianę uprawnienia strony w zakresie danego stosunku prawnego, może być wykazana tylko dokumentem, o którym mowa w art. 77(3) Kodeksu cywilnego, chyba że strona wykaże, że nie może przedstawić dokumentu z przyczyn od niej niezależnych.”

 

W konsekwencji dochodzimy właśnie do następującej konkluzji, że dowody osobowe w postępowaniu gospodarczym zostały wyłączone (!).

 

Rozumiem argumenty, które podniesione zostały w komentarzu do k.p.c. pod redakcją T. Szanciło, że „(…) nie są właściwie dokumentowane okoliczności świadczące o należytym wykonaniu umowy (ewentualnie nienależytym jej wykonaniu). Bardzo dobrym przykładem są tu umowy związane z procesem budowlanym (…). W związku z tym w procesie są następnie zgłaszane dowody w postaci zeznań świadków i przesłuchania stron, które nie dość, że są czasochłonne i kosztowne, to – co może nawet istotniejsze – wielokrotnie niewiele wnoszą (…)”.

Mam jednak olbrzymie wątpliwości, czy nie za bardzo upraszczamy to zagadnienie.

Oczywistym bowiem jest, że w postępowaniu gospodarczym podstawowym źródłem zobowiązań stron jest umowa. Rzadko znajdą zastosowanie przepisy o czynach niedozwolonych. Zdarzyć może się zdarzyć, że tą postawą będzie bezpodstawne wzbogacenie.

A jak wiemy zgodnie z art. 65 § 2 k.c.

w umowach należy raczej badać, jaki był zgodny zamiar stron i cel umowy, aniżeli opierać się na jej dosłownym brzmieniu.

Co więcej przepisy o oświadczeniach woli stosuje się na mocy art. 65(1) k.c. odpowiednio do innych oświadczeń, w tym wiedzy.

Nie może być zatem tak, że wyłączone zostaną dowody osobowe, bez których okoliczności istotnych dla samej treści umowy, a następnie dla jej wykonywania, w ogóle nie będziemy w stanie ustalić.

Rodzi to takie ryzyko, że jedynym rozwiązaniem będzie powrót do wniosków o przeprowadzenie dowodów osobowych, a ich uzasadnieniem będzie szerokie rozumienie tego, czego strona nie może przedstawić z przyczyn od niej niezależnych.

Mianowicie trzeba moim zdaniem przyjąć, że nie da się przedstawić dokumentów na udowodnienie złożenia oświadczenia woli lub wiedzy, z którą prawo łączy nabycie, utratę lub zmianę uprawnienia strony w zakresie danego stosunku prawnego, również w tych wypadkach, w których tego dokumentu po prostu nie ma albo kiedy nie odzwierciedla on całokształtu poczynionych ustaleń. Wówczas uwalniamy się (jak również sąd) od słowa „tylko”, które chyba nie dość fortunnie ktoś wstawił do treści art. 458(11) k.p.c.

 

Zatem trzymając się wdzięcznego przykładu z komentarza i odnosząc powyższe do spraw budowlanych, cała korespondencja mailowa (na marginesie: jakże łatwa do zmanipulowania), będzie musiała być uzupełniona dowodami z zeznań świadków i może to wyglądać mniej więcej tak:

Pytanie:

„Co świadek miał na myśli, odpisując inżynierowi Nowakowi w mailu: „ok”?”

Świadek dyrektor techniczny:

„Wysoki Sądzie, miałem na myśli tylko to, że przyjmuję do wiadomości otrzymanie takiego maila, że jeszcze to przemyślę, nie zaś to, że zgadzam się na proponowane rozwiązanie zamienne”.

Pytanie:

„Jak to się ma do faktu, że to rozwiązanie zostało zastosowane?”

Świadek dyrektor techniczny:

„Ma się tak, że później odbyliśmy szereg spotkań i rozmów na budowie, w trakcie których chcieliśmy jakoś polubownie rozwiązać ten problem, np. przez zastosowanie dodatkowych wzmocnień. Mamy notatki z tychże spotkań, ale są one raczej protokołem rozbieżności niż porozumieniem”.

Dalszy ciąg każdy może sobie dopisać sam.

 

Konkludując doświadczenie nakazuje mi z daleko idącą ostrożnością podchodzić do poglądów tak wychwalających dowody z dokumentów jako remedium na wszelkie problemy: tempa procesu sądowego i jego celów.

Pouczenie o prawdopodobnym wyniku procesu

Zapewne każdy ma już swój własny ranking zmian w k.p.c., z których jedne uznaje za rozsądne, inne za mniej przydatne, a jeszcze inne za absurdalne.

W mojej ocenie najważniejszą zmianą, która zaważy na całym procesie, bądź może zaważyć, jeżeli tylko sąd będzie chciał skorzystać z danej mu możliwości, jest wprowadzenie unormowania art. 156 (1) k.p.c., zgodnie z którym:

„W miarę potrzeby na posiedzeniu przewodniczący może pouczyć strony o prawdopodobnym wyniku sprawy w świetle zgłoszonych do tej chwili twierdzeń i dowodów.”

 

Na posiedzeniu, czyli zarówno na posiedzeniu, które nie jest rozprawą, jak i na rozprawie.

Niemniej ten moment nie może nastąpić wcześniej niż po zgłoszeniu twierdzeń i dowodów. Czyli właściwie po wymianie pierwszych pism procesowych, o jest pozwu i odpowiedzi na pozew. Na przykład na samym początku posiedzenia przygotowawczego. Albo na pierwszej rozprawie.

Przepis ten nie wskazuje bowiem momentu po przeprowadzeniu dowodów, ale właśnie po ich zgłoszeniu.

 

Sędzia już nie musi milczeć

Zupełnie niedawno pisałem na blogu o tym, że „sędzia milczy do chwili ogłoszenia wyroku”. Taka teza jest już nieaktualna.

Dotychczasowa praktyka spotykała się zarówno z negatywnym, jak i pozytywnym odbiorem.

 

Z pewnością czymś zupełnie frustrującym dla każdego pełnomocnika były sytuacje, gdy dopiero z uzasadnienia wyroku (i to czasem pisemnego, a nie z ustnych motywów wygłoszonych po ogłoszeniu wyroku), dowiadywał się, że sąd ma zupełnie odmienną koncepcję oceny prawnej niż ta, która była przedmiotem rzeczywistego, prowadzonego przez obie strony procesu, sporu. Taka niespodzianka.

W jednej z prowadzonych przeze mnie spraw, dotyczącej ochrony wierzyciela w razie niewypłacalności dłużnika, chodziło o darowiznę dokonaną przez dłużnika na rzecz jego matki w toku prowadzonego już na wstępnym etapie postępowania egzekucyjnego. Bardziej banalnego przykładu actio pauliana nie można sobie wyobrazić, o czym zresztą wspomniałem w mowie przed sądem II instancji i apelację uwzględniono w całości.

Natomiast sąd I instancji wymyślił jakąś kompletnie karkołomną teorię czynności pozorowanej. Nie miało to sensu z punktu widzenia materialnoprawnego, jak również zasad doświadczenia życiowego. Jak stwierdził sąd I instancji: „normalne są transakcje między synem a matką dotyczące przekazywania sobie mieszkania”. Owszem, są normalne. Ale raczej nie w trakcie zbliżającego się zagrożenia licytacyjnego wobec syna – właściciela i nie syn matce, a raczej na starość matka synowi daruje mieszkanie.

Szkoda, że sąd nie zdradził się ze swoimi przemyśleniami przed ogłoszeniem wyroku – pozwoliłoby to na wymianę argumentów i poglądów. Nawet nie przedłużyłoby poważnie postępowania, bo przecież postępowanie dowodowe było wyczerpane.

W przypadku takich problemów, służyć nam będzie teraz druga regulacja, ściśle związana z przytoczoną, a mianowicie nowy art. 156 (2) k.p.c., zgodnie z którym:

„Jeżeli w toku posiedzenia okaże się, że o żądaniu lub wniosku strony można rozstrzygnąć na innej podstawie prawnej, niż przez nią wskazana, uprzedza się o tym strony obecne na posiedzeniu.”

Zawsze coś, aczkolwiek w przytaczanym procesie nie jestem pewien, czy można mówić o innej podstawie prawnej. Raczej o braku, zdaniem sądu, przesłanek do ochrony wierzyciela. Jednak rzeczywiście chodziło o konkretną oceną prawną przedstawionych faktów.

 

Reguły fair trial

Bo w ogóle w polskim procesie brakowało takich instrumentów, jakie teraz dają choćby przepisy normujące posiedzenie przygotowawcze.

Bardzo ciekawie w tym kontekście brzmi treść art. 205 (6) § 1 k.p.c., zgodnie z którym:

„Na posiedzeniu przygotowawczym przewodniczący ustala ze stronami przedmiot sporu i wyjaśnia stanowiska stron, także w zakresie prawnych aspektów sporu.”

Oznacza to ni mniej ni więcej, że sąd przynajmniej powinien wysłuchać i niejako ustalić ze stronami, co jest przedmiotem sporu, także w sensie prawnym, a nie wyłącznie faktycznym.

Podkreśla się, w świetle zmian wprowadzonych nowelą k.p.c., konieczność precyzyjnego określenia się przez strony co do faktów, czyli doprecyzowania, które są, a które nie są sporne (na marginesie: na ile to możliwe na początkowym etapie procesu).

Ten przepis wskazuje jednak na to, że sąd uczestniczy nie tylko w ustalaniu spornych faktów, ale prowadzi ponadto dyskusję ze stronami postępowania odnośnie do aspektów prawnych sporu.

Na poparcie powyższego warto przytoczyć niektóre elementy planu rozprawy, a mianowicie

może on zawierać ustalenie, które fakty i oceny prawne pozostają między stronami sporne (art. 205 (9) § 2 pkt 3 k.p.c.).

Co prawda przepis uznaje poszczególne elementy planu za fakultatywne, to jednak musimy przyjąć, że zakres planu powinien być zdeterminowany przez czynności procesowe, które zostaną podjęte w jego toku, przez dowody, które zostaną przeprowadzone, czyli to przedmiot procesu jest decydujący dla planu rozprawy.

Taki to piękny obraz procesu cywilnego kształtuje nam się po analizie przytaczanych przepisów.

A do tego wszystkiego, sąd ma zagwarantowaną swobodę wypowiedzi przez nowy przepis art. 49 § 2 k.p.c., zgodnie z którym

za okoliczność stanowiącą przesłankę wyłączenia sędziego na jego żądanie lub na wniosek strony, nie uważa się wyrażenia przez sędziego poglądu co do prawa i faktów przy wyjaśnianiu stronom czynności sądu lub nakłanianiu do ugody.

 

Czy istnieją granice tej swobody

Czyli „hulaj dusza, piekła nie ma.” No właśnie, czy na pewno? I czy zawsze?

Prawdę mówiąc, nowa procedura nie stawia tu granic sędziemu, który zasiadając w składzie rozpoznającym sprawę, miałby ochotę i ambicję, żeby w końcu swoim – skrywanym dotąd z przymusu – ambicjom naukowym dać ujście i wygłosić analizę prawną naszego „kazusu”.

Chyba wszyscy chcielibyśmy jednak, żeby sędzia zachowywał się, jak ten „najmądrzejszy przy stole”, który wysłuchuje wszystkich głosów i racji, i dopiero na końcu tej debaty wygłasza swoje zdanie w sprawie (polecam mój wpis w blogu na ten temat).

Oczekiwalibyśmy również tego, że w toku namawiania do ugody czy ustalając sporne fakty i prawne aspekty mające się (przecież) stać dopiero przedmiotem postępowania – niezależnie od tego, że doprowadziły nas już przed sąd – sędzia nie będzie nadużywał swojej pozycji, nie będzie wychodził z roli arbitra, i że jednak będzie tym bezstronnym sędzią rozstrzygającym naszą sprawę. Że nie potraktuje jej jako okazji do naukowej analizy (przynajmniej nie w toku procesu), i w końcu – że sędzia nie zapomni, że rozstrzyga zupełnie konkretną sprawę konkretnych osób i firm.

Ciekawe, że autorzy projektu k.p.c. tak dalece zaufali sędziom i przyjęli założenie, że będą oni potrafili mądrze korzystać z tych nowych rozwiązań. Życzmy sobie tego wszyscy, bo w mojej ocenie, sędziowie nie znajdą w przepisach nowego k.p.c. żadnych ograniczeń.

I w ten sposób z jednej skrajności możemy łatwo popaść w drugą.

Nawet nie chcę myśleć o tym, że przy takim obłożeniu sprawami, jakie jest teraz, sędzia będzie chciał nadużyć swoich uprawnień i „przyspieszyć” sobie proces, oceniając sprawę przedwcześnie.

Ta pokusa jednak została przyjęta w nowych regulacjach k.p.c.

Widzicie to przejście nad wodospadem? Właśnie na urlopie zastanawiałem się, że trzeba sporo pracować, żeby móc tam przejść. I trzeba sporo odwagi.

 

Zdjęcie z dzisiaj, tak świeże, jak informacja, że właśnie ogłoszono ustawę nowelizującą KPC.

 

Życzę odwagi w stosowaniu tej nowelizacji. Do usłyszenia wkrótce.

Prekluzja w nowym KPC

Marek Koenner21 lipca 20193 komentarze

POSTĘPOWANIE ZWYKŁE

 

  1. Odpowiedź na pozew

Zacznijmy od tego, że złożenie odpowiedzi na pozew jest obligatoryjne, uchybienie zaś terminowi skutkuje jej zwrotem (art. 2051 k.p.c.).

W sytuacji niezłożenia odpowiedzi na pozew lub jej zwrotu, sąd uzyskuje uprawnienie do wydania wyroku zaocznego na posiedzeniu niejawnym (art. 339 § 1 k.p.c.).

To wielka pokusa dla sądu, żeby zakreślić „numer” i w ten sposób zmniejszyć sobie referat.

Jak powyższe ma się do prekluzji? Tu musimy przejść do organizacji postępowania, czyli zupełnie nowego – przynajmniej w zamierzeniu ustawodawcy – sposobu działania sądu na wstępnym etapie procesu.

 

  1. Posiedzenie przygotowawcze a pisma procesowe

Mianowicie (art. 2052 § 1 k.p.c.) wraz z doręczeniem pozwu pozwanemu poucza się pozwanego, jak również powoda (którego z kolei zawiadamia się o zarządzeniu tego doręczenia) o:

1) możliwości rozwiązania sporu w drodze ugody zawartej przed sądem lub mediatorem;

2) obowiązku udziału w posiedzeniu przygotowawczym i przedstawienia wszystkich twierdzeń i dowodów na tym posiedzeniu;

3) skutkach niedopełnienia obowiązków, o których mowa w pkt 2, w szczególności możliwości wydania przez sąd wyroku zaocznego na posiedzeniu niejawnym i warunkach jego wykonalności, obciążenia kosztami postępowania, a także możliwości umorzenia postępowania oraz pominięcia spóźnionych twierdzeń i dowodów (…);

5) obowiązku złożenia pisma przygotowawczego na zarządzenie przewodniczącego, wymogach co do jego treści i skutkach ich niedochowania;

6) zwrocie pisma przygotowawczego złożonego bez zarządzenia przewodniczącego.

Ponadto pozwanego poucza się także o czynnościach procesowych, które może lub powinien podjąć, jeśli nie uznaje żądania pozwu w całości lub części, w szczególności obowiązku złożenia odpowiedzi na pozew, w tym obowiązujących w tym zakresie wymaganiach co do terminu i formy (§ 2).

Analizując te zmiany właściwie nie wiadomo, jaki był główny cel ustawodawcy.

Z jednej strony mamy surowe reguły związane z obowiązkami dowodowymi odnoszące się do rygorów, które albo są nałożone na strony z mocy ustawy (pozew i odpowiedź na pozew) albo mogą zostać nałożone przez przewodniczącego (dalsze pisma przygotowawcze).

Takie ujęcie oznacza, że posiedzenie przygotowawcze ma spełniać przede wszystkim funkcję organizacyjną. Chodzi o zapoznanie się ze stanowiskami stron i niejako włączenie stron w  organizację procesu.

Z drugiej strony posiedzenie przygotowawcze ma spełniać głównie funkcję ugodową. Na tym posiedzeniu sąd ma bowiem namawiać strony do porozumienia. W pisemnym protokole z przebiegu posiedzenia przygotowawczego nie zamieszcza się oświadczeń stron złożonych w ramach prób ugodowego rozwiązania sporu (art. 2058 § 1 k.p.c.).

Jednak właśnie pokusa, o której wspomniałem na wstępie, czyli prawo do wydania wyroku zaocznego w razie niezłożenia odpowiedzi na pozew w terminie, stanowi pierwszą przeszkodę w realizacji obu powyższych funkcji.

Kolejna przeszkoda wynika z tego, że przewodniczący zarządzając posiedzenie przygotowawcze (bo nie jest ono obligatoryjne), może tak  pokierować wymianą pism, że właściwie na tym posiedzeniu wykluczone będzie swobodne prezentowanie stanowisk, gdyż strony będą działały już w warunkach prekluzji dowodowej.

Zgodnie bowiem z art. 2053 § 2 k.p.c. przewodniczący może zobowiązać stronę, by w piśmie przygotowawczym podała wszystkie twierdzenia i dowody istotne dla rozstrzygnięcia sprawy pod rygorem utraty prawa do ich powoływania w toku dalszego postępowania. W takim przypadku twierdzenia i dowody zgłoszone z naruszeniem tego obowiązku podlegają pominięciu, chyba że strona uprawdopodobni, iż ich powołanie w piśmie przygotowawczym nie było możliwe albo że potrzeba ich powołania wynikła później.

Co więcej, późniejsze wyznaczenie posiedzenia przygotowawczego nie powoduje otwarcia terminu do zgłaszania nowych twierdzeń i dowodów (art. 2053 § 3 k.p.c.).

Czyli mamy do czynienia z powtórzeniem dawnych reguł prekluzji.

 

Jaki sens ma zatem regulacja art. 20512 k.p.c., zgodnie z którą:

„§ 1. Jeżeli wyznaczono posiedzenie przygotowawcze, strona może przytaczać twierdzenia i dowody na uzasadnienie swoich wniosków lub dla odparcia wniosków i twierdzeń strony przeciwnej do chwili zatwierdzenia planu rozprawy. Twierdzenia i dowody zgłoszone po zatwierdzeniu planu rozprawy podlegają pominięciu, chyba że strona uprawdopodobni, że ich powołanie nie było możliwe albo potrzeba ich powołania wynikła później.

2. Jeżeli nie zarządzono przeprowadzenia posiedzenia przygotowawczego, strona może przytaczać twierdzenia i dowody na uzasadnienie swoich wniosków lub dla odparcia wniosków i twierdzeń strony przeciwnej aż do zamknięcia rozprawy, z zastrzeżeniem niekorzystnych skutków, które według przepisów kodeksu mogą dla niej wyniknąć z działania na zwłokę lub niezastosowania się do zarządzeń przewodniczącego i postanowień sądu.”

Sam ustawodawca wyjaśnia istotę posiedzenia przygotowawczego wprost: posiedzenie to „służy rozwiązaniu sporu bez potrzeby prowadzenia dalszych posiedzeń, zwłaszcza rozprawy” (art. 2055 § 1 zd. 1 k.p.c.).

Wyrazem tego założenia jest również regulacja art. 2056 k.p.c.:

§ 1. Na posiedzeniu przygotowawczym przewodniczący ustala ze stronami przedmiot sporu i wyjaśnia stanowiska stron, także w zakresie prawnych aspektów sporu.

§ 2. Przewodniczący powinien skłaniać strony do pojednania oraz dążyć do ugodowego rozwiązania sporu, w szczególności w drodze mediacji. W tym celu przewodniczący może poszukiwać ze stronami ugodowych sposobów rozwiązania sporu, wspierać je w formułowaniu propozycji ugodowych oraz wskazywać sposoby i skutki rozwiązania sporu, w tym skutki finansowe.

 

Zwrócić trzeba też uwagę, że przepis art. 1561 k.p.c. dotyczy każdego posiedzenia, nie tylko rozprawy. Zgodnie z nim w miarę potrzeby na posiedzeniu przewodniczący może pouczyć strony o prawdopodobnym wyniku sprawy w świetle zgłoszonych do tej chwili twierdzeń i dowodów.

Jak pokazywała dotychczasowa praktyka z sal rozpraw, od charakteru sędziego zależało, na ile „zdradzi” swoją opinię w sprawie. Zawsze musiał jednak podchodzić do wyrażanych poglądów ostrożnie. Obecnie, co prawda, nie będzie możliwe skuteczne wyłączenie sędziego w sytuacji, gdyby jego stanowisko zbyt wyraźnie preferowało jedną ze stron procesu, to nadal zachowanie ostrożności nie zaszkodzi z prostej przyczyny, a mianowicie – opowiedzenie się po jednej ze stron wcale nie ułatwia, a utrudnia zawarcie porozumienia. Doświadczeni sędziowie wiedzą, że każdej ze stron muszą wskazać jej przewagi i słabości.

Właściwie jednak zawsze byłem sceptyczny wobec prowadzenia takiej dyskusji w początkowej fazie procesu. Przecież po to poszliśmy do sądu: żeby udowodnić swoje racje i wygrać.

Dlatego też w mojej ocenie funkcja organizacyjna posiedzenia przygotowawczego przeważy nad funkcją ugodową.

 

Powyższe rozważania mogą być również podstawą do postawienia wręcz zasadniczych pytań na temat roli sędziego, a może i sądu.

Autorzy projektu piszą w uzasadnieniu, że nie należy obecnie utożsamiać prawa do sądu z prawem do rozprawy. Ale co w sytuacji, gdy sędziowie zamiast rozstrzygać sprawy zajmą się prowadzeniem negocjacji ugodowych?

Moim zdaniem lepsze jest przyjęcie założenia, że sąd powszechny służy jednak do rozstrzygania sporów, a nie do prowadzenia polubownych procedur. Łatwiej zresztą rozmawiać o ugodzie nie przed osobą, która będzie następnie rozpoznawała wszystkie sporne kwestie, które do tego sądu nas doprowadziły.

Lepiej negocjować zanim trafimy do sądu niż w sądzie. A jeżeli już znaleźliśmy się w sądzie, to również łatwiej negocjować poza nim: na korytarzu sądowym, w kancelarii czy u mediatora.

Dlatego też funkcja organizacyjna posiedzenia przygotowawczego mimo tego, że została potraktowana jako subsydiarna, to i tak, w mojej ocenie, w praktyce będzie podstawowa.

 

Konkludując, pozwany nie znajdzie w nowym k.p.c. rozwiązania zagadki: czy w odpowiedzi na pozew muszę przytoczyć w ogóle jakiekolwiek dowody na potwierdzenie wskazanych w niej faktów?

Pozwanemu może „pomóc” w podjęciu tej decyzji przewodniczący, który nakaże złożenie pisma przygotowawczego, w którym swój wyraz znajdzie w pełni reguła prekluzji dowodowej. Jeżeli rzeczywiście praktyka pójdzie w tę stronę, to funkcja ugodowa straci całkowicie na znaczeniu.

Bo czy przy obecnym obciążeniu sądów trudno mi sobie wyobrazić, że sędziowie dadzą jednak szansę stronom na rozmowę w toku posiedzenia przygotowawczego.

Niemniej przewodniczący działając w oparciu o swoją dyskrecjonalną władzę, będzie decydował o tym, jaki charakter nadać ostatecznie posiedzeniu przygotowawczemu. Może też stosować je odpowiednio do oceny sytuacji w konkretnej sprawie. Do tego jednak potrzebne jest doświadczenie.

 

  1. Z planem rozprawy czy bez

Jeżeli na posiedzeniu przygotowawczym nie uda się rozwiązać sporu, sporządza się z udziałem stron plan rozprawy (art. 2055 § 1 zd. 2 k.p.c.).

Co najważniejsze, plan rozprawy zawiera rozstrzygnięcia co do wniosków dowodowych stron, zastępując w tym zakresie postanowienie dowodowe (art. 2059 § 1 zd. 1 k.p.c.).

Ponadto w miarę potrzeby plan rozprawy może zawierać:

1) dokładne określenie przedmiotów żądań stron, w tym rozmiar dochodzonych świadczeń wraz z należnościami ubocznymi;

2) dokładnie określone zarzuty, w tym formalne;

3) ustalenie, które fakty i oceny prawne pozostają między stronami sporne.

Powyższe elementy mają istotne znaczenie dla przeprowadzenia postępowania dowodowego.

Co jednak ma zrobić sędzia i co mają zrobić strony w sytuacji, gdy dopiero na tej rozprawie dokonano ustalenia okoliczności spornych? W jaki sposób ad hoc można rzetelnie przedstawić dowody i dlaczego strona miałaby być „ukarana” poprzez zastosowanie reguł prekluzji dowodowej, skoro właśnie posiedzenie przygotowawcze miało służyć ustaleniom w zakresie spornych faktów?

Na powyższe pytania ustawodawca nie znalazł dobrej odpowiedzi. Znowu to od sędziego będzie zależało, czy zastosuje reguły fair trial. Odroczenie posiedzenia przygotowawczego wydaje się bowiem jedynym rozsądnym rozwiązaniem.

W razie potrzeby, zwłaszcza gdy konieczne będzie wyjaśnienie okoliczności istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy, posiedzenie przygotowawcze można odroczyć na czas oznaczony, nie dłuższy niż trzy miesiące (vide art. 2057 § 2 k.p.c.).

Kolejne odroczenie nie będzie możliwe bez zgodnego wniosku stron, gdyż ustawodawca enumeratywnie wyliczył jego przesłanki w art. 2057 k.p.c.

 

  1. Rozprawa

W oparciu o plan rozprawy przewodniczący wydaje zarządzenia mające na celu przygotowanie rozprawy (art. 208 § 1 zd. 1 k.p.c.), czyli przeprowadzenie dowodów.

Na rozprawie prowadzonej bez planu aktualne pozostaje uregulowanie tzw. wysłuchania informacyjnego w art. 212 k.p.c.

Dodatkowym obowiązkiem nałożonym na strony w zakresie samej rozprawy jest obowiązek wyszczególnienia faktów, którym strona zaprzecza (art. 210 § 2 zd. 2 k.p.c.).

Niemniej zastosowanie tego przepisu, wobec szczegółowego unormowania kwestii związanych z przygotowaniem rozprawy, w szczególności jeżeli odbędzie się posiedzenie przygotowawcze, wydaje się być ograniczone.

 

POSTĘPOWANIE GOSPODARCZE

  1. Prekluzja dowodowa w postępowaniu gospodarczym

W odrębnym postępowaniu gospodarczym wraca prekluzja w dawnym wydaniu. Na mocy art. 4585 § 1 k.p.c., zarówno powód w pozwie, jak i pozwany w odpowiedzi na pozew, zobowiązani są powołać wszystkie twierdzenia i dowody.

W kontekście powyższego budzi zdziwienie unormowanie § 2 przywołanego artykułu, w myśl którego doręczając pouczenia, o których mowa w art. 458§ 1 k.p.c., przewodniczący wzywa stronę, by w wyznaczonym terminie, nie krótszym niż tydzień, powołała wszystkie twierdzenia i dowody.

Pouczenia te doręcza się stronie niezastępowanej przez adwokata, radcę prawnego, rzecznika patentowego lub Prokuratorię Generalną Rzeczypospolitej Polskiej.

Oznacza to, że znowu konieczna będzie czasami ekwilibrystyka polegająca na wniesieniu pozwu przez samego przedsiębiorcę, a następnie „wstąpienie” do postępowania przez profesjonalnego pełnomocnika.

Pozwany będzie musiał często postąpić podobnie w odniesieniu do odpowiedzi na pozew.

Szokuje wręcz tygodniowy termin (określony jako minimalny).

Unormowanie powyższe zadziwia również z tej przyczyny, że co do zasady odrębne postępowanie gospodarcze zostało przewidziane dla sporów między przedsiębiorcami.

Dodatkowo na wniosek strony, która nie jest przedsiębiorcą lub jest przedsiębiorcą będącym osobą fizyczną, sąd rozpoznaje sprawę z pominięciem przepisów tego działu (art. 4586 § 1 k.p.c.).

Skoro tak, to postępowanie gospodarcze powinno być skonstruowane adekwatnie do stopnia zawiłości, który może charakteryzować tego rodzaju spory. Ponadto istotna może się tu okazać prawidłowo sformułowana argumentacja.

Zmiany dopiero mają wejść w życie, ale aż narzuca się w tym miejscu potrzeba zastosowania przymusu radcowskiego lub adwokackiego. Zresztą nie tylko w sprawach gospodarczych. Czyż nie przyspieszyłoby postępowań ich sprofesjonalizowanie?

Nie można zapominać, że w odrębnym postępowaniu gospodarczym dowód ze świadków stał się dowodem subsydiarnym, natomiast kluczowe dla rozstrzygnięcia mają być dokumenty.

Mianowicie dowód z zeznań świadków sąd może dopuścić jedynie wtedy, gdy po wyczerpaniu innych środków dowodowych lub w ich braku pozostały niewyjaśnione fakty istotne dla rozstrzygnięcia sprawy (art. 45810 k.p.c.).

Natomiast czynność strony, w szczególności oświadczenie woli lub wiedzy, z którą prawo łączy nabycie, utratę lub zmianę uprawnienia strony w zakresie danego stosunku prawnego, może być wykazana tylko dokumentem, o którym mowa w art. 773 Kodeksu cywilnego, chyba że strona wykaże, że nie może przedstawić dokumentu z przyczyn od niej niezależnych (art. 45811 k.p.c.).

Pod pojęciem dokumentu, o którym mowa w przytoczonym przepisie, rozumiemy każde, w jakiejkolwiek formie ujęte, oświadczenie woli lub wiedzy, nieistotny jest również nośnik tychże oświadczeń.

Powyższe unormowanie jest jednak mocno kontrowersyjne z tej przyczyny, że zgodnie z art. 65 k.c. oświadczenie woli należy tak tłumaczyć, jak tego wymagają ze względu na okoliczności, w których złożone zostało, zasady współżycia społecznego oraz ustalone zwyczaje; natomiast w umowach należy raczej badać, jaki był zgodny zamiar stron i cel umowy, aniżeli opierać się na jej dosłownym brzmieniu.

 

  1. Stare nowe problemy

Wrócą do „życia” zatem dawne orzeczenia, w których wyjaśniano jak należy podchodzić do rozumienia prekluzji dowodowej w postępowaniu gospodarczym.

Dlatego, że przepis art. 4585 k.p.c. stanowi nową wersję przepisu art. 47912 k.p.c., w szczególności jego § 1, którego brzmienie było następujące: „W pozwie powód jest obowiązany podać wszystkie twierdzenia oraz dowody na ich poparcie pod rygorem utraty prawa powoływania ich w toku postępowania, chyba że wykaże, iż ich powołanie w pozwie nie było możliwe albo że potrzeba powołania wynikła później.”

Początkowo prekluzja dowodowa stanowiła wyróżnik postępowania gospodarczego, dopiero później została rozszerzona na inne rodzaje postępowań cywilnych.

Warto zatem przytoczyć przykładowe tezy orzeczeń zapadłych w okresie obowiązywania tego przepisu.

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 27 czerwca 2014 r. (I CSK 498/13, LEX nr 1532775)

Nie jest wyłączone dopuszczenie przez sąd z urzędu – na podstawie art. 232 zdanie drugie k.p.c. – dowodu, który nie może być powołany przez stronę na podstawie art. 47912 § 1 k.p.c. Adresatem reguł prekluzji dowodowej są strony, nie jest nim zaś sąd rozpoznający sprawę. W sprawach, w których obowiązują reguły prekluzji dowodowej, skorzystanie z przyznanej sądowi dyskrecjonalnej władzy w zakresie dopuszczenia dowodu powinno być szczególnie rozważne.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 14 czerwca 2017 r. (I ACa 205/17, LEX nr 2396162)

Teza 2. Prekluzji nie podlegają te twierdzenia faktyczne, które stanowią wyłącznie doprecyzowanie okoliczności przytoczonych jako podstawa faktyczna powództwa i stanowią uzasadnioną reakcję na stanowisko strony przeciwnej.

Teza 3. Strona może uzasadniać późniejsze powołanie wniosków dowodowych stanowiskiem strony przeciwnej (np. powołaniem nowych okoliczności lub dowodów, względnie podważaniem dowodów prezentowanych w pozwie).

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 30 grudnia 2014 r. (I ACa 401/14; LEX nr 1659128)

Teza 1. Art. 47912 § 1 k.p.c. nie niweczy uprawnienia sądu do dopuszczenia dowodu z urzędu (art. 232 k.p.c.), gdyż adresatem reguł prekluzji dowodowej są strony, nie jest nim zaś związany sąd rozpoznający sprawę. Tym niemniej granicę tego uprawnienia stanowią usprawiedliwione okoliczności konkretnej sprawy, z uwzględnieniem poszanowania zasady równego traktowania stron.

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4 września 2014 r. (II CSK 709/13; LEX nr 1540629

Jakkolwiek zgłoszenie zarzutu naruszenia prawa materialnego w procesie cywilnym nie podlega żadnym ograniczeniom czasowym, tym niemniej podstawę jego oceny stanowi określony zespół okoliczności faktycznych, które niewątpliwie podlegają ocenie – z punktu widzenia dopuszczalności ich zgłoszenia – i to zarówno na płaszczyźnie przepisu art. 381 k.p.c., jak i norm (obowiązujących do dnia 2 maja 2012 r.) urzeczywistniających system prekluzji materiału procesowego w sprawach gospodarczych – art. 47912 § 1 k.p.c. i 47914 § 2 k.p.c. (por. także art. 47912 § 2, 47918 § 3).

 

  1. Umowa dowodowa

Całkowicie odrębnym tematem, wymagającym również szerszego omówienia jest uregulowanie ustanawiające nową umowę procesową, mianowicie umowę dowodową.

Reguły prekluzji dowodowej zostają wyłączone w zakresie, jakim strony związane są umową dowodową.

Przytoczmy zatem przepis art. 4589 k.p.c.:

§ 1. Strony mogą się umówić o wyłączenie określonych dowodów w postępowaniu w sprawie z określonego stosunku prawnego powstałego na podstawie umowy (umowa dowodowa).

2. Umowę dowodową zawiera się na piśmie pod rygorem nieważności albo ustnie przed sądem. W przypadku wątpliwości uważa się, że umowa późniejsza utrzymuje w mocy te postanowienia umowy wcześniejszej, które da się z nią pogodzić.

3. Umowa dowodowa zawarta pod warunkiem lub z zastrzeżeniem terminu jest nieważna.

4. Zarzut nieważności lub bezskuteczności umowy dowodowej można podnieść najpóźniej na posiedzeniu, na którym powołano się na tę umowę, a jeśli uczyniono to w piśmie procesowym – najpóźniej w następnym piśmie procesowym albo na najbliższym posiedzeniu.

5. Objęcie umową dowodową dowodu przeprowadzonego przed sądem przed jej zawarciem nie pozbawia go mocy dowodowej.

6. Sąd nie dopuści z urzędu dowodu wyłączonego umową dowodową.

7. Fakty, które miałyby zostać wykazane dowodami wyłączonymi przez umowę dowodową, sąd może ustalić na podstawie twierdzeń stron, biorąc pod rozwagę całokształt okoliczności sprawy. Jeżeli ustalenia wymaga rozmiar należnego świadczenia, przepis art. 322 stosuje się odpowiednio.”

Ale jak wspomniałem, omówienie wszystkich aspektów umowy dowodowej, to temat na szerszy wpis. Może nawet nie jeden.

 

Podsumowanie

Postępowanie zwyczajne

  1. Wyrok zaoczny na posiedzeniu niejawnym w razie niezłożenia odpowiedzi na pozew w terminie – to pokusa, której może ulec wielu sędziów.
  2. Zagmatwane reguły składania wniosków dowodowych w kontekście przepisów o posiedzeniu przygotowawczym rodzą z jednej strony wiele kontrowersji, z drugiej zaś dają sędziemu możliwość własnego określenia celów tej nowej procedury. Przy zastosowaniu reguł fair trial można tu sporo osiągnąć. Tylko, czy sędziowie mają na to czas?

Postępowanie gospodarcze

  1. Wraca stara dobra prekluzja – może przydać się stare orzecznictwo.
  2. Niestety zgłaszanie dowodów przez powoda może wymuszać stosowanie starego triku – wnoszenie pozwu przez powoda bez pomocy profesjonalnego pełnomocnika. To samo dotyczy pozwanego – w odniesieniu do odpowiedzi na pozew.
  3. Umowa dowodowa wyłącza prekluzję w zakresie, który normuje.

Czas nie płynie, a biegnie. Na pewno, jeżeli chodzi o tempo nowelizowania KPC.

Obecnie nowela czeka na podpis Prezydenta. I nie ulega wątpliwości, że zostanie podpisana, bo nie wywołuje ona żadnych większych kontrowersji.

Ale już wiemy, jak poważne będą to zmiany.

No i niby wprowadzono zasadę wejścia w życie przepisów 3 miesiące od ogłoszenia, ale cały szereg wyjątków dotyczy wejścia w życie w ciągu 14 dni od ogłoszenia (!).

Dlatego postanowiłem ująć opracowanie przepisów przejściowych, które zawarłem w poprzednim wpisie na blogu, w formie PDF i udostępnić każdemu, kto wpisze się na listę.

***

Zachęcam więc do wpisu na listę dostępną TUTAJ  – każdy, kto się wpisze, otrzyma opracowanie dotyczące 40 najważniejszych zmian w KPC oraz dodatkowo pdfa z opisem przepisów o terminach wejścia w życie poszczególnych zmian w KPC, czyli Vacatio legis zmian w ustawie nowelizującej KPC.